Jaka pomoc dla frankowiczów?

 

Czy państwo powinno pomagać wszystkim osobom zadłużonym we frankach szwajcarskich na mieszkania? Partia rządząca czeka na ruch prezydenta. Z niedawno publikowanego badania NBP "Zasobność gospodarstw domowych w Polsce" wynika, że kredyt walutowy ma ok. 2 proc. polskich rodzin, głównie w CHF. Raport mówi też, że frankowicze to osoby o ponadprzeciętnych dochodach. Kredyty walutowe były zwykle udzielane w wyższej wysokości od złotowych, bo dostawały je gospodarstwa, których mediana rocznego dochodu to 33,5 tys. zł na osobę, podczas gdy wśród gospodarstw z kredytem hipotecznym zaciągniętym w złotych wynosi niecałe 27 tys. zł na osobę.

 

Czy państwo powinno pomóc frankowiczom i w jaki sposób?

Czy raport NBP uwzględnia tych frankowiczów, których już bank spacyfikował, bo nie byli w stanie spłacać zbyt wysokich rat? Oczywiście nie, bo ci nieszczęśnicy już wylecieli  ze statystyk bankowych. Czy istnieje raport, który przekazuje dane o tym, co się z tymi ludźmi dzieje? Ilu z nich z rodzinami, w tym z małoletnimi dziećmi wylądowało na ulicy? Ile w tej grupie było prób samobójczych? To by było ciekawe opracowanie. Czy państwo powinno pomóc frankowiczom? Oczywiście, bo wynika do wprost z Konstytucji RP. Obowiązkiem państwa jest m.in. zapewnienie bezpieczeństwa obywateli, w tym także - bezpieczeństwa finansowego. Pomoc powinna nastąpić przez uchwalenie przez Sejm stosownej ustawy, rozwiązującej definitywnie problem Polaków, którzy wpakowali się w toksyczny kredyt. Często jest to dla nich pułapka bez wyjścia.

 

Których frankowiczów powinien objąć program pomocowy?

Dokładnie wszystkich. Banki wypuściły felerny i niebezpieczny produkt, za który muszą wziąć odpowiedzialność. Na tej samej zasadzie odpowiada każdy producent za wady fabryczne swojego towaru. W przypadku stwierdzonych wad w danym modelu samochodów marki Toyota czy VW, prawo do reklamacji ma każdy nabywca takiego auta, bez względu na to, ile ma dzieci i jaki jest jego status majątkowy.

Stan zawieszenia mamy od 15 stycznia br. Jeśli problemu z kredytami w CHF nie uda się rozwiązać obecnej władzy, czeka nas rosnąca anarchia, jako konsekwencja kompletnej utraty zaufania Polaków do państwa. Skutki ekonomiczne tegoż będą opłakane. Gdzieś tam w tle będą też coraz bardziej widoczne i odczuwalne straty po stronie banków na portfelu kredytów w CHF, szczególnie, że duża grupa kredytobiorców będzie uciekać w upadłość konsumencką.

 

Czy państwo powinno wyłożyć z budżetu i środki pomocowe dla frankowiczów? Czy raczej banki powinny to zrobić? Jakie mogą być konsekwencje dla wszystkich?

Państwo ma być regulatorem naprawy sytuacji, natomiast 100 proc. kosztów prac z takim projektem powinny ponieść banki. Finalne rozwiązanie powinno także określać podział strat poniesionych na danym kredycie: jaka część straty ma zostać poniesiona przez bank, a jaka przez frankowicza. Dla każdego ekonomisty oczywiste jest także, że niemal pełną odpowiedzialność za tąpnięcie kredytów w CHF powinny ponieść banki. Ta niekontrolowana, szaleńcza akcja produkcji i sprzedaży kredytów frankowych - szczególnie w okresie bardzo słabego franka wobec złotówki - jest zaprzeczeniem dwóch naczelnych zasado od zawsze obowiązujących w bankowości. Są to: zasada bezpieczeństwa depozytów oraz nie udzielanie kredytów osobom nieposiadającym zdolności kredytowej. Kardynalne błędy w ocenie ryzyka kredytowego - w tym:  błędna ocena wzrostu raty kredytu przez departamenty ryzyka - to ewidentna wina banku, a nie kredytobiorcy.

 

Jaki jest zakres odpowiedzialności stron umów kredytowych -  banku i kredytobiorcy?

Znowu odwołam się do Konstytucji RP. Art. 2 mówi, że Polska jest „demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". W takim państwie obowiązuje pełna ochrona konsumenta przed skutkami nabycia niebezpiecznych produktów. Takim produktem niewątpliwie okazał się kredyt hipoteczny w szwajcarskiej walucie. W opisanej sytuacji, konsument odpowiadać powinien wyłącznie za takie skutki „uboczne" produktu, o których został poinformowany przed jego zakupem. Krótko mówiąc: granica odpowiedzialności frankowicza to wzrost kursu CHF o 20 proc. - w takim zakresie szkody na kredycie powinny być poniesione przez kredytobiorcę.

 

Czy przewalutowanie kredytów na złotówki jest konieczne?

Bezwzględnie tak! Skokowe zmiany kursu franka mogą się w przyszłości powtarzać z nieznaną nam częstotliwością. To trochę tak jak z wielką powodzią, która nawiedziła teren zalewowy. Czy jeśli woda opadnie mamy o temacie zapomnieć, czy  budować wały ochronne?

 

Jeśli przewalutowanie, to jaki kurs należy przyjąć?

Kurs „ryzyka walutowego" został określony przez KNF w 2006 roku, regulacje te przyjęły także banki. Zgodnie z Rekomendacją S, która weszła w życie 1 lipca 2006 roku, banki powinny - przy ocenie zdolności kredytowej - brać pod uwagę ewentualny wzrost kursu CHF o 20 proc. Taką też informację uzyskiwał klient, który jako konsument, nie będący profesjonalistą, nie musi posiadać stosownej wiedzy na temat nabywanego produktu. Skoro regulator, czyli KNF, przyjął określone założenia odnośnie przyszłych zmian kursu franka, potem założenia te zostały zastosowane przez banki, a państwo nie wprowadziło żadnych dodatkowych ograniczeń w sprzedaży kredytów w CHF, odpowiedzialność konsumenta ogranicza się do wzrostu kursu o 20 proc. w stosunku do kursu z dnia uruchomienia kredytu. I właśnie po takim kursie powinno nastąpić przewalutowanie: jeśli bank w dniu zawarcia umowy przeliczył kredyt według kursu 1 CHF = 2 zł, należy przejść na złotówki przeliczając franki po 2,4 zł. W ten właśnie sposób działamy zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej.

 

Czy przewalutowanie może zakłócić funkcjonowanie sektora finansowego?

Oczywiście. Może nawet przewrócić cały system bankowy. Wystarczy, że jeden z banków umoczonych w akcję frankową nie wytrzyma tej „kuracji", wtedy natychmiast zostanie wyczyszczony do zera Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Pamiętajmy, że jest tam ledwie ok. 7 - 8 mld zł. Wziąłem tu pod uwagę upadłość SK Banku i w perspektywie „wypływ" kwoty ok. 2 mld zł z BFG. Dlatego też operacja przewalutowania powinna być dokonana z niezwykłą precyzją, wielką ostrożnością, a nie -w ciemno. Na to potrzeba co najmniej kilku miesięcy analiz: z udziałem ekspertów od bankowości, a nie polityków.

 

Jakie problemy zostaną do rozwiązania w przyszłości w związku z kredytami w CHF?

Żaden z dotychczasowych projektów nawet nie wspomniał o rozwiązaniu problemu eks-frankowiczów. Jeśli jednak obecny rząd uzna winę banków przy akcji kredytów w CHF, tej grupie kredytobiorców powinno być przyznane określone odszkodowanie. To bardzo trudna kwestia, ale jeśli ustawa o frankach ma być rzeczywiście pełna i sprawiedliwa, każdy nabywca toksycznego produktu powinien być objęty prawną ochroną. Także byli frankowicze, którzy nie doczekali się zmian na czas. Bo ta grupa została najbardziej przez banki poszkodowana. Duża grupa kredytobiorców nie doczeka ewentualnych zmian w umowach frankowych, jeśli oczywiście zmiany zostaną wprowadzone. Są to osoby, którym komornik - na zlecenie banku - zlicytował już mieszkanie oraz ci frankowicze, którym udało się ogłosić upadłość konsumencką. Przewalutowaniem nie będą także wprost objęte osoby, którym bank wypowiedział umowę, a następnie zmienił franki za złotówki przy przeliczeniu długu do spłaty, oczywiście po bardzo niekorzystnym kursie.

 

Miał Pan kredyt w CHF? Co Pan z nim zrobił?

W latach 2002 - 2008, jako bardzo aktywny kredytobiorca hipoteczny, wielokrotnie "przeskakiwałem" z waluty na walutę. Takie też rady przedstawiałem w swoich publikacjach: odpowiednia waluta  w odpowiednim momencie.

 

Co Pan zrobił z kredytem w CHF?

Dopóki polska gospodarka pięknie się rozwijała - w latach 2003-2008 - wystarczyło trzymać się zalecanej przeze mnie zasady „bierz kredyt w walucie, kiedy jest ona mocna, uciekaj z tej waluty, jeśli znacząco się osłabi". Dzięki temu kredytobiorca mógł spać spokojnie. Sam wyszedłem z moich kilku kredytów frankowych w połowie 2007 roku, zamieniając franki na złotówki po kursie ok. 2,6 zł. Nie był to idealny moment, ale przy zachowaniu wyżej opisanej zasady bezpieczeństwa, nie można czekać do ostatniej chwili, bo nigdy nie wiadomo, kiedy tendencja spadkowa waluty kredytu się odwróci.


żródło: rp.pl

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.

Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

rozumiem