Co zrobić z kredytami we franku szwajcarskim? Rady dla prezydenta Andrzeja Dudy.

 

Słowo się rzekło, frankowicze u płotu. A dokładnie – przed Pałacem Prezydenckim, gdzie po raz kolejny 5 grudnia br. pojawi się grupa pechowych kredytobiorców w sprawie obiecanego przez Andrzeja Dudę w trakcie kampanii wyborczej rozwiązania problemu frankowiczów. Jak donoszą media, prezydent powołał mocną grupę do stworzenia stosownego projektu, ale jak do tej pory pomysły nie zachwycają.
Aby pomóc prezydentowi, poprosiliśmy o pomoc eksperta od kredytów hipotecznych pana Krzysztofa Oppenheima, jednego z największych ekspertów w Polsce w dziedzinie kredytów hipotecznych. Razem z naszym ekspertem opracowaliśmy zestaw najważniejszych pytań dotyczących rozwiązania problemu kredytów frankowych, a następnie poprosiliśmy naszego eksperta o odpowiedzi.

 

Czy faktycznie problem z kredytami we franku jest tak duży?

Krzysztof Oppenheim: – Oczywiście, i to gigantyczny. Mając na względzie, że pozostało w spłacie ok. 550 tys. tych toksycznych produktów, sprawa ta dotyczy blisko 4 proc. wszystkich Polaków. Rodzina kredytobiorcy to średnio 3 osoby. Oczywiście jest to też problem dla sektora finansowego. Na dobrą sprawę nie wiemy, w jakiej kondycji są banki, które najbardziej się zaangażowały w szaleństwo udzielania kredytów w szwajcarskiej walucie. Wystarczy, że jeden z tych banków się wywróci, a tym samym runie nasz system finansowy, budowany od zera przez ponad 25 lat.

 

Czy państwo powinno powinno wziąć sprawy w swoje ręce?

Nie ulega to żadnej wątpliwości. W sytuacji sporu potężnych kapitałowo korporacji z pojedynczą osobą, oczywiste jest kto jest na uprzywilejowanej pozycji. Mamy winowajcę – są nimi banki, i mamy poszkodowanych – to grupa 550 tys. kredytobiorców wraz z ich rodzinami. Czy tej nierównej walce państwo ma się dalej bezczynnie przyglądać, jak miało to miejsce za poprzednich rządów? Jeśli się nie wymusi siłowo pewnych rozwiązań, żaden z banków nie wyłoży dobrowolnie nawet złotówki dla naprawy sytuacji. I nie przyzna się do winy. Pamiętajmy także, że Konstytucja RP jasno mówi, że obowiązkiem państwa jest dbałość o bezpieczeństwo Polaków, w tym także - bezpieczeństwo finansowe. W obecnych czasach człowiek bez pieniędzy, ścigany przez komorników ma status bezpańskiego psa. Wielu frankowiczów już tego doświadczyło, ale z pewnością bankructw w tej grupie będzie znacznie więcej, jeśli ich problem nie zostanie rozwiązany odgórnie, na przykład przez stworzenie ustawy, która narzuci bankom odpowiednie działania i rozwiązania problemu z kredytami w CHF.

 

Jakie są główne zagrożenia, jeśli nie będzie żadnego narzuconego ustawą rozwiązania?

Grozi to kompletną utratą zaufania naszych rodaków do instytucji państwa. O ile trudno sprawie frankowiczów przypisywać sukces wyborczy PiS, nie ulega wątpliwości, że prezydent Komorowski właśnie z tego powodu stracił pracę. Według eksprezydenta problem ten w ogóle nie zaistniał, co w kapitalnym momencie wykorzystał jego rywal przed drugą turą wyborów. Niemniej obietnica złożona w maju br. przez Andrzeja Dudę zobowiązuje. Jeśli więc nie uda się wypracować stosownego i sensownego rozwiązania, duża grupa Polaków – nie tylko frankowiczów – może odwrócić się od obecnego rządu.

 

Kto powinien stworzyć projekt rozwiązania problemu?

Oczywiście: ani nie bankowcy, ani nie frankowicze. Nie za bardzo jest sens zapraszać do prac nad projektem poszczególnych posłów, którzy najczęściej będą laikami w dziedzinie bankowości hipotecznej. To już przerabialiśmy za czasów poprzedniego rządu. Mają to być bezstronni eksperci, którzy na „hipotekach” naprawdę się znają. Szukałbym ich w gronie byłych pracowników banków – menadżerów, którzy w ramach pracy w danej instytucji specjalizowali się w rozwoju bankowości hipotecznej. Pod warunkiem, że będziemy umieli określić ich bezstronność w sporze banków z frankowiczami. Prace tak wybranej grupy powinny być przeprowadzane na zlecenie rządu (lub Kancelarii Prezydenta). Kosztami za pracę tychże ekspertów powinny być obciążone banki, a nie podatnicy.

 

Czy państwo powinno wyasygnować z budżetu środki pomocowe dla frankowiczów?

Zdecydowanie nie! Wszelkie koszty związane z pracami nad projektem, a następnie – ewentualne odszkodowania dla frankowiczów – powinny obciążać wyłącznie banki, ale tylko te, które aktywnie uczestniczyły we frankowym szaleństwie. Aby było sprawiedliwie, należało by stworzyć odpowiedni fundusz (np. na początek 50 mln zł), do którego dany bank wpłaca określony procent tej kwoty, w zależności od własnego udziału w ogólnym, obecnym wolumenie kredytów w CHF. Przykład: jeśli dana instytucja ma na swoim koncie 10 proc. wolumenu tych kredytów – dane takie łatwo sprawdzić – wówczas bank ten ma obowiązek wpłacenia kwoty 5 mln zł na poczet funduszu. Jak kasy w funduszu zabraknie, następuje kolejna zrzutka przy zastosowaniu tych samych zasad.

 

Czy można w tej sprawie wskazać winnego?

Bez wątpienia! Nie byłoby problemu z kredytami frankowymi, gdyby ich nie wyprodukowano. Mamy tu do czynienia z klasyczną odpowiedzialnością producenta za wady fabryczne towaru. Szczególnie, jeśli mamy do czynienia z produktem, którego skutków ubocznych nie do końca jesteśmy w stanie przewidzieć.

 

Jakie jest zakres odpowiedzialności stron, tj. banku i kredytobiorcy?

I na to pytanie odpowiedź jest stosunkowo prosta. Zgodnie z Rekomendacją S, która weszła w życie 1 lipca 2006 r., regulator rynku finansowego, czyli KNF, określił, że maksymalny wzrost kursu CHF do złotówki może wynieść 20 proc. w stosunku do dnia uruchomienia kredytu. Takie też założenia przyjęły banki w ocenie zdolności kredytowej. Mając powyższe na względzie, kredytobiorca – świadom stosowanych regulacji, opracowanych przez profesjonalistów – powinien ponosić odpowiedzialność za wzrost kursu CHF wyłącznie do poziomu przewidywanego przez KNF. Przykładowo: jeśli kredyt został uruchomiony po kursie 1 CHF - 2 zł, kredytobiorca nie może odpowiadać za wzrost kursu franka powyżej 2,4 zł. Wynika to wprost z ochrony praw konsumenta. Straty na danym kredycie, które przekraczają odpowiedzialność kredytobiorcy powinny być poniesione przez bank.

 

Jakie przyjąć założenia, aby rozwiązanie prezydenta zostało zaakceptowane przez obie strony, a także wyborców, których ten problem nie dotyczy?

I tu odpowiedź jest dość oczywista: przy rozwiązaniu problemu powinniśmy kierować się zasadami sprawiedliwości społecznej, co wynika wprost z Konstytucji RP (Art. 2.). W sporze banków z frankowiczami rolą państwa jest zajęcie stanowiska sędziego, który po dogłębnej analizie sytuacji oceni odpowiedzialność obydwu stron i wyda sprawiedliwy wyrok. Najgorsza forma działania państwa (w tym – prezydenta), to oczekiwanie, że problem sam się rozwiąże, lub, że strony się dogadają.

 

Czy przewalutowanie kredytów na złotówki jest konieczne?

Tak! Skokowy kurs franka do złotówki może w przyszłości powtarzać się z nieznaną nam częstotliwością. Problem powinien być więc rozwiązany raz na zawsze, a jest to jedynie możliwe poprzez przewalutowanie na złotówki wszystkich kredytów w szwajcarskiej walucie. Dopóki tego nie zrobimy, siedzimy na wulkanie. Warto spojrzeć na problem także z innej strony: „siła” waluty jest adekwatna do poziomu gospodarki danego kraju. Nie ulega wątpliwości, że w kolejnych latach nasza gospodarka będzie coraz bardziej do tyłu w stosunku do Szwajcarii, co oznacza, że poza skokowymi zmianami kursu franka do złotówki, kurs ten będzie zmieniać się w sposób naturalny. Co miało miejsce w okresie kilku lat bezpośrednio przed 15 stycznia 2015 r. Efektem tego typu „ruchów robaczkowych”, zanim się spostrzeżemy, za rok lub dwa frank może znowu dojść do poziomu 5 zł.

 

Których frankowiczów powinien objąć program pomocowy?

Dokładnie wszystkich. Zgodnie z prawem ochrony konsumenta, które obowiązuje we wszystkich cywilizowanych krajach – w przypadku trefnego towaru, każdy nabywca tegoż ma prawo do reklamacji. Nie tak dawno temu Toyota wypuściła felerny model, który miał wadliwy pedał gazu. Uprawnieni do bezpłatnej naprawy - czy też stosownych rekompensat - byli wszyscy nabywcy tego typu samochodu. Bez względu na poziom zamożności czy liczbę posiadanych dzieci.

 

Jaki kurs przyjąć przy przewalutowaniu?

Taki, jakiego mógł się spodziewać kredytobiorca, powinno być to 120 proc. kursu z dnia uruchomienia kredytu. Takie rozwiązanie jest w pełni zgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej, o której wspominałem uprzednio. W tej kwestii frankowicze mocno sobie sami zaszkodzili, domagając się przewalutowania ich kredytów po kursie z dnia uruchomienia. Jest to bowiem przyjęcie identycznej narracji, jaką obserwujemy w bankach: co złego, to nie ja. Nie ulega wątpliwości, że żaden z frankowiczów nie zakładał niezmienności kursu franka w okresie kredytowania. Uczciwym kursem zmiany waluty kredytu, jest więc taki poziom wzrostu, jaki był przewidywany przez profesjonalistów: czyli bank jako producent kredytu w CHF oraz KNF - jako regulatora sektora finansowego, odpowiadającego za jego bezpieczeństwo.

 

Czy przewalutowanie może zakłócić funkcjonowanie sektora finansowego?

Oczywiście, może nawet wysadzić ten system w powietrze! Nagła zmiana kursu wszystkich kredytów frankowych na złotówki, może spowodować, że bank znajdzie się na skraju upadłości. Gwoździem do jego trumny będzie wypłynięcie tej informacji do mediów. Klienci będą masowo wypłacać swoje oszczędności i pewnie po 2-3 dniach będzie pozamiatane. Upadek średniej wielkości banku, którego wielkość depozytów jest nie mniejsza od 40 mld zł, to nie to samo, co niedawne bankructwo SK Banku – tam deponenci zostawili „tylko” ok. 2 mld zł na lokatach. Mając na względzie, że obecnie w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym jest zgromadzonych ok. 7-8 mld zł, oczywiste jest, że upadek choćby jednego z „frankowych” banków, zniszczy budowany od 25 lat polski system finansowy. BFG nie tylko zostanie wyczyszczony do zera, ale jeszcze sporo deponentów odejdzie od kasy kwitkiem. Chyba, że środki na ten cel wyasygnuje Skarb Państwa.

 

Jak się przed tym zabezpieczyć?

Przewalutowanie nie może być procesem nagłym. Dokładny sposób tej niezwykle ryzykownej operacji przedstawiałem w projekcie „Frankopiryna, czyli lek na franka”, który opracowałem pod koniec stycznia br. W skrócie powinno to wyglądać tak: zanim dojdzie do przewalutowania, w każdym banku, który będzie objęty tym działaniem, należy dokładnie przeanalizować sytuację finansową. Powinno być to zrobione z udziałem ekspertów zewnętrznych, którzy przez swoją bezstronność i fachowość będą mogli ocenić co wydarzy się w danym banku, jeśli zostanie przeprowadzony proces przewalutowania. Takie prace mogą trwać nawet kilka miesięcy. Co się wydarzy jeśli eksperci stwierdzą, że dany bank nie przetrzyma takiej operacji? Wtedy mamy dwa scenariusze; albo dofinansuje tę instytucję zagraniczna spółka-matka, albo bank ten będzie zmuszony zniknąć z rynku. Jak? Poprzez przejęcie tej instytucji przez innego inwestora. Jeśli nasze państwo dobrze się to tego procesu przygotuje, da nam to szansę na częściową repolonizację sektora bankowego.

 

Jakie problemy zostaną do rozwiązania w przyszłości w kwestii akcji kredytowej w CHF?

Istotna część naszych rodaków, którzy przed laty wpakowali się w kredyt frankowy nie doczeka się korzystnej zmiany dla frankowiczów. Są to osoby, które już wcześniej nie dały sobie rady ze spłatą kredytu, kiedy rata tegoż znacząco wzrosła. Można więc powiedzieć, że jest to grupa najbardziej poszkodowana przez toksyczny bankowy produkt. Skoro tak – powinno być dla tych osób ustalone określone zadośćuczynienie. Ustawa „frankowa” nie byłaby pełna, gdyby ten problem pozostawiła nie rozwiązanym. Dlatego też, nie powinno podlegać dyskusji, że także eksfrankowiczów należy uwzględnić przy tworzeniu projektu ustawy. Inaczej ten akt prawny stałby w jawnej opozycji do zasady sprawiedliwości społecznej.

 

Krzysztof Oppenheim – ekspert w dziedzinie kredytów hipotecznych, pionier doradztwa kredytowego. Na rynku od 1993 roku, właściciel Oppenheim Enterprise oraz prezes „Nieruchomości Boża Krówka”, firmy specjalizującej się w oddłużaniu osób, które przez "hipoteki" wpadły w pułapkę kredytową.

Źródło: finanse.wp.pl

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.

Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

rozumiem